ABC Pracy z Modelką. Pozowanie, Umowy, Stawki, Filozofia.

Zdarza ci się pracować z modelkami? A chciałbyś? Nam się chciało bardzo, ale zanim do tego doszło, to dużo syfu upłynęło, dużo chujowych zdjęć powstało, dużo bzdurnych umów się podpisało. Tak było. A wam drogie dziewczyny, które spotkaliśmy na swojej drodze, bardzo dziękuję. Medytacyjni guru i inni władcy spokoju mówią, że spotykamy na swojej drodze tylko przyjaciół i nauczycieli. Przyjaciele – wiadomo. A nauczyciele, to ci wszyscy, którzy nas wkurwiają. Chciałoby się normalnemu człowiekowi powiedzieć, kurwa, wrogowie. Ale nie. To nauczyciele. Uczą nas głównie tego, jak następnym razem spotkania z takim nauczycielem uniknąć lub maksymalnie złagodzić skutki tej katastrofy.

Co chwilę widuję wyciąganie na forum rozmów prywatnych między fotografami i modelkami, a w treści nękanie, wyzywanie od głupich cip, obrażka, że „gwiazda wielka mi też artysty wspaniałego jakim jestem nie chciała”. I oczywiście w drugą stronę – „sory nie dojadę, bolimnienoga, chłopak jest zazdrosny, chcę dostać wszystkie foty, wykadrowała, dodała filtr, wrzuciła na Instagram i nie podpisała” takie tam. Piętnowanie publiczne zboczeńca i niesłownej laski, no ok, przestrzec innych czy cuś, ja to rozumiem. Ale sam fakt publikacji takich rozmów jest mało elegancki. No i czy na dłuższą metę, wychodząc ze świata „a on mi na maxmodels dał jedynkę, a ona mi powiedziała, że słabe foty”, takie pranie brudów opłaca się wizerunkowo? Nope. Dyskrecja, spokój, elegancja i olewanie wkurwiających ludzi, tak po prostu, bez wchodzenia w dyskusje – to się ceni!

Pamiętam swoją pierwszą modelkę. Nie, nie koleżankę ze szkoły czy kuzynkę. Pierwszą laskę, której nie znaliśmy, taką, która napisała ogłoszenie – JESTEM MODELKĄ, zapozuję do zdjęć. Oczywiście nie była modelką, a i nas wtedy ledwo co można było nazwać fotografami. Ale spodobało nam się. Dziewczyna była chuda, energiczna, nie pytała co ma robić i była dość fotogeniczna – ej, to jest całkiem miłe – pomyśleliśmy. Nie musisz swój obiekt ustawiać, błagać, namawiać, wręcz przeciwnie, to na jego (obiektu) głowie są starania o to, by dobrze wypaść.

Od tamtej sesji przewinęło się przed naszym obiektywem z pierdylion dziewczyn, były zupełne świeżyny boskie od pierwszego ujęcia, były wysmarowane doświadczeniem tak mocno jak samoopalaczem dziewoje, były takie co zeszły przed obiektyw z okładki VOGUE, i oczywiście garście pereł wygrzebane z regularnie wertowanych ton gnoju społecznościowego.

Po latach pracy z modelkami, w tym użerania się, rozpaczy, totalnego zachwytu i autentycznej przyjaźni, rozumiem pewną rzecz i bardzo takie podejście polecam. Otóż nie jesteśmy po różnych stronach barykady fotograficznej. Nie ma „my” (fotografowie) i „one” (modelki). Nie ma też między nami relacji „klient” – „sprzedawca”. To podstawowa prosta prawda – fotograf, modelka, wizażysta, fryzjer, wszyscy jesteście po tej samej stronie – pracujecie dla klienta. Pieniądze, te największe, płyną w jednym kierunku – od klienta do was, wykonawców. Modelka zatem nie jest twoim kontrahentem czy odbiorcą. Modelka, to twoja ekipa, twój współpracownik. Powtarzam do znudzenia, że dobra modelka, to nie przesadzając 50% naszego sukcesu. Dlatego bez pełni podziwu i szacunku nie ma się co zabierać za lekturę tego tekstu. Jeśli myślisz, że modelka dupą pracuje, nie ma mózgu i myśli cyckami, że jej praca polega na rozkładaniu nóg i leżeniu-pachnieniu, to już dalej nie czytaj, nie liczę na to, że cię przekonam. Ale jeśli wiesz jak modelki zapierdalają lub może dopiero chcesz się dowiedzieć, to zapraszam.

Umowa z modelką. Dostaliśmy wiadomość od znajomego fotografa, hej, zobaczcie, co ja mam z tym zrobić? Modelka na sesję tfp przyniosła mi umowę do podpisania, – umowę o przekazanie autorskich praw majątkowych modelce (!!!). Złapałam się za głowę. Praw majątkowych? Modelce? Dlaczego? Przypuszczam, że dziewczyna sama nie była do końca świadoma, co to oznacza, może znalazła w internetach, a może ktoś „w temacie” jej to podsunął. I nie ma się w sumie co dziwić, pozowanie-fotografowanie zawładnęło światem i wyobraźnią milionów istot, wszyscy się fotografują i pozują na potęgę, błądząc po omacku w tym gąszczu praw i obowiązków, umów, zgód, licencji, wizerunków. Kto jakie prawa do zdjęć ma, kto, kiedy, komu i za ile je przekazuje. Hej, jestem na zdjęciu, więc należy do mnie! Hola hola, ja to zdjęcie zrobiłem, będę chciał je sprzedać, to je sprzedam i nic ci do tego. Jak to nic? Na tym zdjęciu jest mój wizerunek, będę chciała, to się nie zgodzę na publikację. Ale jak to, przecież się zgodziłaś przed sesją, nie możesz tego cofnąć. Właśnie że mogę! Może? Nie może? A jeśli to komercja, a foty były robione dla klienta? Modelka dostała przecież pieniądze, kampania poszła w świat, teraz nie może się już wycofać po fakcie, prawda? Cóż mam powiedzieć. Czytaj dalej. Bo nic tu nie jest domyślne i oczywiste, a każdy ma swoją rację.

Kasa! Ile zarabia modelka. Wszystko co się tyczy stawek jest owiane w świecie fotograficznym oparami cuchnącej tajemniczości. Dlaczego? Po części dlatego, że umowa z agencją często zabrania paplania o stawkach. Po części dlatego, że te stawki w Polsce są tak mizerne, że trochę wstyd o nich paplać, a pracy jest tak mało, że i tak trzeba brać co dają. Po części dlatego, że rozmowy o zarobkach są w społeczeństwie tematem tabu. Nie pogadasz o pieniądzach i chuj. A jak próbujesz, to się robią tajemnicze miny, dziwne oczy, ma się swoją stawkę, jakoś się zarabia, coś tam się dostaje i td i td. Mi osobiście takie podejście jest obce, jak się kasy nie wstydzę, lubię ją, lubię sobie o niej pogadać. Dlatego sobie zaraz pogadamy o stawkach, ale nie jak plotkary –  ojej, to Pan Henio z SzmatPolu taki sknera, modelce zapłacił bonem na ciuchy 132 złote – nie – porozmawiamy konkretnie o tym, co spotyka na co dzień nas i modelki, które z nami współpracują. Ile da się skasować robiąc lookbooka, ile kampanię kosmetyków, ile zapłaci sieciówka, ile projektant, na co stać firmy polskie, na co zagraniczne. Pogadamy o tym czym jest dla modelki brutto/netto, a czym dla klienta i policzymy z ołówkiem w ręku, ile klient musi zapłacić, by po odliczeniu podatków, zusów, prowizji nie zostało modelce 10 zł w kieszeni. No i fotograf, który zorganizował klientowi modelki by nie musiał te podatki zapłacić z własnej kieszeni, bo się wszyscy na starcie nie dogadali ile to jest dla kogo netto/brutto, kto się uczy, kto pracuje, ile zarabia, kto komu wystawia fakturę i takie tam różne inne kalkulacje dla umilenia pracy.

Ej, przytyłaś! Jeden z moich klientów, pewna sieciówka, dwa razy w roku zatrudnia tę samą modelkę do zdjęć, lubią ją, są pewni jej wyglądu i nie chcą ryzykować z nikim innym. Pewnego razu okazało się, że modelka przytyła. Nieznacznie, może ze 2-3 kilo, na żywo nikt się nie zorientował, na zdjęciach jednak okazało się, że twarz wygląda zupełnie inaczej niż w latach poprzednich. Przyszedł czas na kolejną sesję, firma bardzo chciała zatrudnić swoją modelkę, ale bali się, czy nie wygląda gorzej. Bali się i wstydzili zapytać. Jak to, pytać kogoś, czy nie przytył, to Panie Radku trochę wstyd, nie możemy mu tak prosto w twarz, jak Pan myśli? Otóż możecie. Wygląd modelki nie jest tematem tabu, od wyglądu zależy angaż, od wyglądu zależy stawka, wszystko kręci się wokół wyglądu i każda modelka ma tego świadomość. A jeśli nie ma, to powinna. Nie jest wstyd powiedzieć do modelki – weź usuń te włosy z brzucha. No nie jest! A co dopiero jeśli wygląd się zmienił i różni się od tego, co modelka ma w booku, klient musi o tym wiedzieć.

ABC pozowania. Hej, każdy pozuje jak chce. I całe szczęście. Może wypracujesz własny styl, może już go masz. Eksperymenty są super, modelka, która próbuje zaskakujących póz, to skarb, do tego trendy się zmieniają non stop i to co wczoraj było modne dzisiaj trąci myszą – to powstrzymuje mnie przed stworzeniem wielkiej księgi pozowania. ALE. Istnieje pewien BASIC. Punkt wyjścia, świadomość, od której zaczniesz dalsze eksperymenty. Są też chujowe pozy, które jakaś magiczna siła każe przyjmować milionom dziewczyn na świecie, udającym modelki, a milionom fotografów każe to fotografować i puszczać w świat. Nie bądź tą modelką, nie bądź tym fotografem, wiedz czego unikać by nie popaść w chujozę bezwiednie, nieświadomie i naiwnie, myśląc, że to FESZYN. Do tego poza, która wygląda bosko w edytorialu, będzie totalnym obciachem w lookbooku. Poza, która sprzedaje płaszcz, pogrąży sesję dla producentów mody ślubnej. A pozy „bieliźniane” załamią fotografa, który tworzy edytorial. I tak dalej i tak dalej. Zasad nie ma, ale są zasady. Głowiłam się jakby tak w zajebisty sposób te zasady przekazać, by każdy je mógł bardzo łatwo ogarnąć. Bo takie nawijanie o kontrapostach, antysymetrii, równowadze to może nudzić. Dlatego opracowaliśmy taką śliczną ściągę w obrazkach zobrazowaną przez świetną modelkę.

Cycki, gwałty, anoreksja i inne stwory z mitologii modelingowej. Jedna z naszych modelek przyznała się ostatnio, że strasznie się bała idąc do nas na testy. Nasze stare studio mieściło się na drugim piętrze w kamienicy, szło się do nas obskurną i obszczaną klatką schodową, była zima, szybko się ściemniało, Radosław pracował tego dnia beze mnie. Upiorny obrazek jednym słowem, ciemno, zimno, pusta obleśna klatka, brodaty koleś w środku…Mówi odsłoń teraz ramiona, a modelka myśli o, zaczyna się! Bardzo nas ta historia rozbawiła ale też przykro mi było ogromnie. Przykro z powodu chujowego stereotypu, a jeszcze bardziej przykro dlatego, że jest to modelka doświadczona, zajebista, która zjechała kawał świata, pracowała dla najlepszych i mimo to nawet ona się tego stereotypu nie pozbyła. A stereotypów tych jest ogrom, bo branża różnorodna, cały czas tajemnicza, dla wybranych, dla nielicznych, cały czas ludziska fascynuje, super by było taką modelką zostać. A jednocześnie jak super, tak pewnie one wszystkie ćpają, głodzą się, rzygają po kontach. A fotograf, ten to ma dobrze, siedzi na dupie cyka foteczki super lasek i jeszcze kupę kasy dostaje za to. Ten to pewnie zboczeniec jest, żeby się do niego dostać, to pewnie trzeba dupą zapłacić, co nie? Myślisz, że jak oni tam robią karierę? No i płynie rzeka gówna, a że gówno naród zawsze fascynowało i fascynować będzie, to kolejne muchy się dosiadają. No i jakby luz, niech się ludzie bawią, jak chcą, bo przekonywanie każdego, kto o naszej branży pojęcia nie ma jest dość męczące. Ale my sami, siedzący w środku musimy się nauczyć, że cycki, to kurwa ma każdy i nikogo te cycki nie obchodzą. Że jak się modelka przebiera, to się nikt na jej widok nie ślini, tylko mamy chwilę by usiąść na dupie, odsapnąć, z wizażystą pożartować, baterie w aparacie wymienić. Że jak masz okres, to nie musisz na ucho szeptać ojej, a majtki koronkowe i co teraz, bo nie takie rzeczy się widziało, wszyscy jesteśmy ludźmi, głowa nas czasem boli, czasem mamy sraczkę, mamy swoje problemy w domu, swoich partnerów, a że akurat praca nasza dzisiaj polega na sfotografowaniu cycków – ojej, no taka praca, zróbmy ją jak najszybciej i jak najlepiej się da i chodźmy do domu.

Jeśli czujesz, że bliska jest ci moja filozofia, chodźmy dalej! Mam pełno informacji, która się gromadziła latami, nabrzmiewała, pulsowała, aż w końcu musiała wybuchnąć i wylać się w takie oto coś – „ABC Pracy z Modelkami. Pozowanie, Umowy, Stawki, Filozofia”. Najnowsze dzieciątko kochane. Totalnie w stylu „Jak Wycenić Usługę Fotograficzną”, czyli zero ściemy, dużo konkretów, wszystko oparte na własnym doświadczeniu, a do tego świeżutka i pachnąca nowość – wzory umów z modelkami sporządzone z naszym prawnikiem na podstawie tego, co fotografa i modelkę boli, niepokoi i co im grozi. No i wspaniała ściąga pozowania, osobiście mój najulubieńszy element, piękno w czystej postaci bez zbędnej fałszywej skromności.

modelkaokladka

Oto co w skrócie znajdziesz w środku:

Jak zacząć pracę z modelkami i nie zwariować.

Jak zacząć pracę z fotografem, by sobie nie zaszkodzić.

Kim jest modelka?

Podziały, kategorie, rodzaje modelek.

Gdzie i jak szukać modelki.

Jak „czytać” portfolia internetowe.

Jak oglądać book modelki.

Jak wybrać modelkę na żywo, online, po rozmowie z agencją.

Co robimy z modelką?

Co to jest edytorial, kto komu i ile za niego płaci. Kto, co i ile może na nim zyskać.

Co to są zdjęcia testowe, komu są potrzebne, ile kosztują. Kto komu i ile za nie płaci.

Co to są polaroidy i jak wyżej.

Co to jest sesja komercyjna i jak wyżej.

Umowa z modelką

Wzory umowy komercyjnej i umowy tfp sporządzone z naszym prawnikiem.

Omówienie umów punkt po punkcie.

Prawa, obowiązki, ewentualności i sytuacje wyjątkowe, kary umowne.

Jak chronić swoje prawa i prawa modelki.

Castingi i selekcja

Kogo chcemy zobaczyć na castingu i jak się pozbyć tych, których nie chcemy. A przy okazji jak tą niechcianą nie zostać.

Castingi internetowe, etykieta, zachowanie, zgłoszenia, niebezpieczeństwa.

Jak się przygotować: twarz, ciało, włosy, ciuch, informacja.

Czego oczekuję od modelki – ABC modelki, którą uwielbiają klienci i fotografowie.

Co to jest TFP?

Kiedy, jak, gdzie i z kim się to opłaca.

Czy TFP znaczy za darmo, ile kogo kosztuje TFP.

Niebezpieczeństwa, formalności, sprawy po sesji.

Typy urody, budowa, twarz

Modelingowe minimum. Wymagania – wzrost, wymiary i inne sprawy fizyczne.

Wymagania niefizyczne – osobowość i zachowanie.

Jak wybrać modelkę do beauty, lookbooka, bielizny, edytorialu i td.

Jakie „wady” fizyczne są dla modelki atutem, czym się zmartwić w wyglądzie modelki, a czym zachwycić.

Jak wycenić pozowanie

Dniówka, pola eksploatacji, warunki pracy.

Jakie są stawki: lookbook/katalog, bielizna, moda ślubna, edytorial, kampania i inne.

Kto, komu, kiedy i za co płaci.

Netto, brutto, umowa zlecenie, ogarniaj różnicę między kwotą „na rękę”, a tym, co pójdzie do skarbówki.

Agencyjne, wolne strzelcy, z łapanki, z fejsa – co cię spotka w każdej z tych kategorii, ile z kim będzie formalności i co się po prostu bardziej opłaca fotografowi, modelce, a co klientowi.

Kiedy i czy fotograf płaci modelce.

Kiedy i czy modelka płaci fotografowi.

ABC pozowania – ilustrowana ściąga opracowana z doświadczoną modelką fashion.

Zawiera obrazki schematyczne, proste i przejrzyste opisy.

Obrazki przygotowane bez stylizacji, by można było zobaczyć każdą część ciała i wiedzieć, jak są ustawione np nogi pod długą suknią.

No i dużo, dużo więcej sytuacji, historii, uwag z dupy i z życia, z pracy z klientem przeróżnego rodzaju od najmniejszego do największego, wpadki, wzloty i upadki – współpraca z modelką, to temat rzeka. Płyńmy zatem, omijając skały z gówna i pułapki niewiedzy, ignorancji i bzdur, którymi przez lata ta współpraca obrosła.

UWAGA! Jeśli czujesz się urażony/a wulgaryzmami, nie jest to lektura dla ciebie. Jeśli gorszy cię słowo „cycki” lub też ich wygląd, to tym bardziej sobie odpuść. Jeśli jesteś niepełnoletnią modelką, to nie jest tekst dla ciebie, głównie dlatego że nie chcę mieć do czynienia z twoją mamą, która może się na mnie obrazić za zgorszenia niesione w kierunku młodzieży. Ale jeśli jesteś po 18-tce i wiesz, jaka to chamska, wulgarna i szczera do bólu od środka (choć przekłamliwa na zewnątrz) branża, to do boju! Jesteś moim czytelnikiem. Kocham cię.

UWAGA 2. Jest to ebook dostępny w formacie PDF.

modelkaokladka

By zamówić:

1. Kliknij w przycisk „kup teraz”, który przekieruje cię do naszego sklepu. Tam zobaczysz ile zostało sztuk, kto pierwszy, ten lepszy!

2. Dodaj ebook do koszyka, złóż i opłacić zamówienie. Do wyboru masz błyskawiczne płatności elektroniczne Transferuj.pl, zwykły przelew i PayPal.

3. Gotowe!

No i super, zrobiłeś krok w kierunku fotograficznej zajebistości, to najbezpieczniejsza inwestycja, której nie da się upuścić na posadzkę czy zalać kawą. Gratulację!

Asida i Radek

 

no comments

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

There was an error submitting your comment. Please try again.